Jak polubić prowincję

Czytając książkę publicystyczną pt. „Analfabet III RP” autorstwa Piotra Goćka, natrafiałem na ciekawe przemyślenia przytoczone z innej pracy pt. „Pokolenie bez granic”. Absolwenci jednego z koszalińskich liceów opisują w niej powody dla których wyjechali z Polski. Ową ciekawą konkluzja jest to, że młodzi ludzie wyjeżdżają, bo im się tu w Polsce zwyczajnie nie podoba. Na potrzeby eseju chciałbym nie co sparafrazować powyższy wniosek mówiąc, że młodzi ludzie wyjeżdżają z prowincji, bo im się tu zwyczajnie nie podoba. Oczywiście jeszcze kilka, kilkanaście lat temu był czas, że ktoś, kto podejmował decyzję o wyprowadzeniu się z rodzinnego miasta na prowincji, obierał od razu za kierunek destynacje zagraniczne. Jestem jednak przekonany, że gdyby te same osoby nie zdecydowały się wyjechać za granicę, to prawie żadna z nich i tak nie zostałaby w Koszalinie. Wątek jest mi o tyle bliski, że Koszalin jest miastem o podobnych parametrach do mojego rodzinnego Włocławka. Ma prawie identyczną liczbę ludności, a do czasu wchłonięcia Jamna miał też prawie identyczną powierzchnię kwadratową co Włocławek. Dotykały go zatem te same problemy. Temat ten dotyczy tak naprawdę kilkudziesięciu nadal dużych miejscowości, które można określić mianem prowincji w stosunku do najbliższych im aglomeracji. Uważam, że postawa lokalnego patrioty, a może nawet tego patrioty w rozumieniu ogólnonarodowym wymaga, by podejmować próby zachęcania do pozostania, w miarę możliwości, w swojej małej ojczyźnie. Zacząłem więc się zastanawiać nad tym, co możemy zrobić żeby mieszkańcy prowincji bardziej polubili swoje miasto.

Czytaj dalej „Jak polubić prowincję”